Monthly Archive for July, 2006
Wiekszosc dnia spedzilem pod biurkiem, probujac uruchomic ktorys ze switchy z magazynu. No i instalacja Visty (64bits) nie bez problemowo. Anyway ogolnie bylo beznadzieje bo nie wiele moglem zrobic z projektu. Aha znalazlem kolejnego buga, tym razem w Remote Desktop. Dzien bez buga to dzien stracony.
Dzis rano wielkie testowanie, bardzo ciekawe wyniki hihi, ale zeby bylo fair play z testami to okazalo sie ze potrzebowal bym drugiego komputera. Napisalem do Managera, komp zaraz byl. Potem spotkanie z Karolem Wituszynskim i innymi praktykantami, w centrum konferencyjnym. Wlasciwie to spotykalismy sie z politykami ale to szczegol. Zaraz pozniej byl Tech Fair 2006 czyli impreza dla internow i nowych pracownikow
juppi. Dostalem koszulke, potem wszedlem sobie pod white-tent i pogadalem z ludzmi z roznych teamow. Punktem programu byl Steve Ballmer
super koles, nie sadzilem ze bedzie taki zabawny. Z tego co zapamietałem to “continous hard approch” i “big bets”. Duzo bylo o Xbox 360 i Zune vs ipod. Po targach kontynuacja spotkania z Karolem, tym razem w restauracji. Na koniec dnia wrocilem sobie do pracy i meczylem nowego kompa jak i pisalem software requirement specifation do mojego projektu.
W weekend wybralem sie z Ximo i jego przyjaciolmi do kina w Seattle na “supermen returns”. Wlasciwie pierwszy raz bylem w kinie 3D. Fajna sprawa, czasami wydawalo sie ze obiekty sa na wyciagniecie reki. Wlasciwie zdumiewal mnie fakt, ze mozna tak latwo oszukac ludzki umysl.
W nastepnym tygodniu mam zaplanowana rozmowe z Project Managerem na temat terminów realizacji mojego projektu, ale dzis udalo mi sie napisac main engine. Juz cos dziala, liczy i takie tam. Dostalem tez kolejna ksiazke. Bylem tez na darmowych ice-creamach dla internow. Hymm chyba zaraz pojade back to work. Dzisaj odwiedziala nas Pani sprzataczka! hura nareszcie posprzatala ten syf ktory robi William. Moj kolega to mega mega blaganiarz… Sprzataczce udalo sie podniesc lezaca za kiblem szczoteczke Williama jak i pozmywac naczynia po tygodniu.
Za każdym razem budze sie przed budzikiem. Właściwie cały dzień przesiedziałem w pracy. Udało mi się znaleść bug’a (undocumented feature) w Viscie :P. Od Managera dostałem kilka grubych książek do przeczytania. Aha dziś też po raz pierwszy wybrałem sie do marketu po zakupy: chleb, ser, wedlina, maslo, sok, ciastka to wszystko ze jedyne 16$.
Juppi. Koniec Neo. Pojechałem sobie do mojego budynku 2. Poznalem Project Managera i Mentora. Oboje są mili i fajnie sie z nimi gadało. Porozmawiałem o projekcie jaki bede realizował, wydaje sie super. Pracuje w pokoju 1063, razem z 3innymi kolesiami (2xusa + spain). Dostałem swoje biurko a na nim pełno kartonów. Po rozpakowaniu moim oczom ukazał się niezly komp NEC 19cali, Intel Pentium D 3GHz,2GB ramu,Segate 250GB, FireGL V3100, troche konfiguracji i wszystko gotowe można pracować ![]()
Wow, same pozytywne wrażenia. Głównie pierwszy dzień to załatwienie dokumentów i potem krótka dyskusja o misjach firmy, company values np. open&respectful albo self-critical, passion (no prosze troche zapamietałem). Wieczorem wybrałem się z Wiktorem do budynku 36, graliśmy w ping-ponga. Ku mojemu zdziwieniu nie bylismy sami, spotkałem Pawła i Macieja + poznalem nowych kolesi.
Dzis mam NEO u mnie jest godzina 8:00 co oznacza, że za 30minut rozpocznę swoją przygodę z Microsoft. A teraz coś z innej beczki. Mieszkam w The Trails of Redmond, do MS mam 5minut. Jestem szcześliwym posiadaczem nowiutkiego Forda Taurusa. Dobra dobra, czas do pracy!